|
Tuesday, January 30, 2007
Dziwna jestem jakas…Wydaje mi sie ze jestem z innej planety
albo co…. Dzisiaj jak
przyszlam do pracy to powiedzialam mojej szefowej I takiej jeszcze innej dyrektorce ze obudzilam Sol przez przypadek.
Nic w tym takiego strasznego by nie bylo ale biedny Papi nie bedzie dzisiaj spal od 6 rano… Wracajac do glownego watku, moja szefowa na to “to
Ty masz Sol w swoim pokoju?” No I po tym pytaniu (gdzie kazdy zna odpowiedz) dostalam wyklad ze dziecko powinno spac
w swoim pokoju a nie z nami I to w dodatku na naszym wielkim lozu… A ja, popierwsze to jak mam klasc Sol do jej pokoju kiedy ona budzi sie 150 razy
w nocy odkad ja poszlam do pracy? Jak tak w ogole mam zostawic tak malutka kochaniutka istotke sama w jej
ciemnym pokoju (to nic ze mala lampka by sie swiecila)? No jak? To jam am “give up” ten czas ze Sol, ten jedyny
czas kiedy ona sie wtula w mojego cyca, lapie go malymi lapkami I nie puszcza? Ja dla niej moge sie 200
razy w nocy budzic i nie bede narzekala! Ten czas spania razem niedlugo sie skonczy – juz przeciez minely 4 miesiace
odkad ona jest z nami. Nie rozumie tych moich babek - tutaj kazdy “scold”
mnie za to ze ja spie ze Sol. Po co mam sie wyrzekac tych wspanialych chwil z moim dzieckiem? Moja kochana
Puchi… Wczoraj na przyklad
rozmawialam z moja sekretarka I mowie jej ze idealnie to bym chciala Sol karmic do roku czasu piersia. A
ona na to wzburzonym wzrokiem na mnie patrzy I sie pyta: “do roku czasu?” Karm ja do 3-4 miesiaca potem dzieci
zeby dostaja… Nie wiem dlaczego nie moge sie porozumiec z tymi babkami – czyzby to byla ta
roznica kulturowa czy co? A
ja I tak bede ze Sol spala I bede ja karmila piersia!!!! Sol jadla sobie organicznego banana w sobote. To nie byl jej pierwszy raz bo przeciez
Sol jadla juz lody (Papi jest lodziarzem to zawsze jej da “w dziub” troche loda), marcheweczki, ziemniaczka troche,
zupe pomidorowa ktora wyplula po 1-szej kropelce itp itd. No ale organiczny banan byl podany na odpowiedniej
lyzeczce – matka zgupiala I kupila jej Baby Einstein lyzeczke. To nic ze glupia matka przeplacila
za lyzeczke tylko dlatego ze to z tej firmy, ale za to jaka radoche taki zakup matce sprawil J.
Wczoraj tj 29 stycznia Sol klocila sie z Kapcia. Kapcia mowi ze klotnia byla zab za zab I Sol
nie dala sobie nic powiedziec. Kapcia mowi ze szkoda ze nie wiedziala gdzie jest kamera bo by ja nagrala…szkoda… Ach jaka ta moja cora jest asertywna… Jezeli czekacie
na zdjecia to mam ich duzo tylko musze je umiescic na Sol stronie. Prosze sie uzbroic w cierpliwoscJ.
8:32 am est
Friday, January 26, 2007
Stopki...Sol odkryla kilka dni temu:) Przyszlam z pracy i gdy przebieralam jej pieluche to mi Mala pokazala ze ona jest zafascynowana
swoim nowych odkryciem!!! Duza Babla z tej mojej cory sie zrobila - sama przepieknie trzyma grzechotke,
zadna to dla niej trudnosc teraz; sama ciagnie wlosy mamie; sama podrywa sie do siadania - hm, nie mozna jej juz na lezaczku
bez pasow pozostawic; sama przewraca sie na brzuch (ale tylko w nocy gdy szuka mamy "boob'a") i sama wedruje
po lozku w poszukiwaniu tego wodospadu z mlekiem. Mowie Wam, ale z niej wedrowniczka sie zrobila! Dzisiaj
jest piatek - za kilka minut wychodze z pracy i bede miala cale dwa dni tylko dla Sol!!! Cale zmeczenie juz
mija, usmiech od ucha do ucha juz mi sie pojawil i nie moge sie doczekac kiedy ja bede miala w ramionach. Dzisiaj sie wazylam - brakuje mi tylko.... 0.5 funta (1/4 kg) do mojej zimowej przedciazowej wagi!!! A to tylko dlatego
ze "Kapcia" nie upiekla ciasta juz od tygodnia.... Ten weekend zapowiada sie bardzo napietym - w sobote
mamy "same kobiety naszego domu" brunch, potem Papi sie dolacza i jestesmy zaproszeni na obiad do znajomych a w
neidziele...jedziemy na narty! Ciekawa jestem jak Kapci te jezdzenie tym razem wyjdzie. Bylam z niej dumna w tamtym
tygodniu - dala sobie swietnie rade!  A, szukalam spinki do wlosow dla Sol ale okazalo sie ze nie produkuje sie spinek dla dziecka ktore ma 3 wloski na czubku glowy  ... Coz, pozostaje mi robienie "irokeza" z jej bujnej czupryny - robie go zawsze po kapieli kiedy to dziecie
moje ma oliwke wcierana w glowke. Drugie A, Sol sie robi podobna...do mnie!!!!! Ach jaka jestem
dumna.
4:50 pm est
Tuesday, January 23, 2007
Fajny weekend… Mielismy. W sobote “Kapcia”, Sol I ja poszlysmy na plywalnie. Sol byla na basenie po raz pierwszy
w swoim zyciu. Moja Mycha byla bardzo spokojna I obserwowala wszyskto I wszystkich przez pierwsze chwile.
Nic nie mowila tylko patrzyla. Po jakies pol godzince moje dziecko sie rozbrykalo – smialo sie na glos (specjalnie
aby wszyscy sie na nia patrzyli I podziwiali), gadalo “a gu gu” w trzech jezykach, chlapalo wode nogami I uczylo
sie plywac. Sol umiala sie “pol” utrzymac na wodzie – jej “kuperek” utrzymywal
sie na wodzie; glowa (bo po dziadku hi hi hi) tonela. “Kapcia” tez dobrze sie bawila.
Ba, nawet jej zdjecia zrobilismy. W niedziele cala nasza rodzina pojechala na narty. Myslalam ze Sol bedzie mogla chociaz na chwile pojezdzic
na “tube” ze mna ale jeszce trasy na tube nie otworzyli. Coz, Sol przesiedziala caly dzien
w knajpie z Babcia albo z Papi. Babcia kiedy nie pilnowala Sol to … jezdzila na nartach!!!! A jezdzila
szybckiej od blyskawicy… Jezdzila tez po trawie, na kolanch, na tylku, do tyl… Ach, nie starczyloby mi strony
na opis Babci cyrkowych popisow. Dostarczylismy wiec Babci wrazen na jej pierwszy w zyciu Dzien Babci. Sol mi wczoraj
szepnela do uszka abym umiescila jej zyczenia na Dzien Babci I Dziadka na jej blogu. Czynie
wiec to teraz – troche pozno ale lepiej pozno niz wcale. Sol zyczy Dziadkom/Babciom duzego woru optymizmu,
dzrzewka na ktorym rosna same $$$, szalonych podrozy I niezapomnianych wrazen. Ja chodze do pracy
do mojej Kochanej Firmy. Jutro, na przyklad, musze byc w pracy o 6:45 rano bo o 7 rano mamy conference
call z naszym zagranicznym klientem. Niestety, z powodu roznicy czasu ja musze sie zrywac w polowie nocy
aby gnac do pracy. Szkoda tylko ze nie wypuszcza mnie o 1.5 hr wczesniej…
Ach, zapominam sie ze to jest Sol blog
i na jej zyciu mam sie skupiac a nie “biadolic” na swoje “cieskie zycie” jak to ktos slawny w naszym
polskim srodowisku mowi J.
Sol, co tu duzo mowic, to kokietka.
Uwielbia byc w centrum zainteresowania, wodzi oczyma za przystojniakami I SPIEWA!!! Opanowala juz “abc”
pioneke do perfekcji. Wczoraj Sol, wiasiona I ja spiewalismy “abc” przez pol godziny. Ja spiewam,
wasiona tez a Sol przekrzykuje nas. Oczywicie Sol nie wymawia jescze dokladnie kazdej literki ale slyszy
sie takie gardlowe “y…y…” Ona jest na etapie ze wszyskie literki sa yyy. Moze
z niej bedizie jaka spiewaczka operowa????

12:02 pm est
Friday, January 19, 2007
Pierwszy przewrot na brzuch...byl trzy dni temu w nocy podczas zachlannego poszuckiwania mamy cycka. Ba, nawet dwa przewrtoty byly . Nie ma to jak dobre cwiczenia okolo 2 nad ranem. To nic ze mama wtedy chce sobie smacznie spac:(((
Tak w ogole to Sol spi z nami odkad sie pierwszy raz obudzi w nocy. Uwielbiam z nia spac i juz. Kazdy tutaj
sie krzywi gdy mowie ze moje dziecko spi z nami... a ona tak cudownie mnie swoimi lapkami obejmuje gdy ja karmie.
Sol ma juz wybrane przedszkole - The Malvern School w King of Prussia. Te przedszkole jest ok. 10 minut od mojej pracy
"na wsi." Niestety, nigdy nie przypuszczalam ze przedszkola tutaj sa takie drogie!!! Jedyne co mi sie
nie podoba to to ze u nas w Polsce to dzieci lezaczkuja na lezakach a tutaj w spiworach na...podlodze...Moja biedna Puchi..Pierwsszy
dzien w przedszkolu bedzie 2 kwietnia kiedy to Babcia (nasza kochana Babcia) wyleci...Oj ciezko nam wtedy bedzie...
Babcia sie zaklimatyzowala pelna geba (hi hi hi). Chodzi na jacuzzi kazdego dnia, plywa sobie na plywalni przez godzine,
ma juz znajomych (??) i sobie z nimi rozmawia. Faceci ja probuja poderwac ale nic z tego bo Babcia po angielsku
nie mowi. Jednym slowem Babci sie tutaj zaczelo podobac! Do tego Babcia gotuje pyszne obiadki, robi ciacha ktore
ja zjadam w rekordowym tempie (bo jak mi Babcia wyjedzie, to kto mi ciach upiecze??), no i profesjonalnie zajume sie Sol.
A Sol pod okiem Babci rozwija sie wspaniale.
Dzisiaj jest piatek - jeden z moich ulubionych dni bo wiem
ze juz zachwile bede CALE dwa dni ze Sol. Tylko ja i ona! Bycie matka to chyba najwspanialsza rzecz na swiecie.
Sama nie wiem jak tak dlugo moglam zyc bez Sol. Och, jak to pisze to brzecza mi mojej mamy slowa ze jestem "egzatowana
p___." Ty wiesz, Mamo, o czym pisze . Fajnie jest tak przychodzic do domu i byc "obkochana" przez takie male lapki. Fajnie jest gdy otworzysz
oczy rano i widzisz kolo siebie te wpatrzone w ciebie wielkie brazowe oczyska i usmiechnieta buzie. No fajnie jest i juz!
9:48 am est
Sunday, January 14, 2007
Duza dziewczynka... z tej mojej Sol. Coz, musiala szybko wydoroslec odkad ja jestem w pracy. Nie chciala jesc z butli a teraz nie
chce juz brac mojego cycka bo woli butelke...cale szczescie ze nie buntuje sie na cycka w czasie nocy. Papi polecial
na 3 dni do Atlanty a my z Sol mialysmy wtedy cale loze dla siebie no i oczywiscie spalysmy na nim razem przez cala noc!!!
Bylysmy prawie nierozlaczne - przespalysmy cale noce wtulone w siebie. Fantastyczne uczucie:) Sol dwa dni temu
przewrocila sie dwa razy na brzuch. Bylo to w nocy kiedy szukala mojego cycka:) Teraz musimy uwazac jak sie ja
bedzie zostawialo na lozku...hm. Tak w ogole to moja Mycha umie juz przeslicznie lapac zabawki. Babcia
spedza godziny na zabawie z nia i Sol opanowala juz ruchy rak i bawienie sie zabawkami w ogole nie sprawia jej trudnosci. A dzisiaj Sol jest pierwszy raz chora - przeziebiona i caly czas kaprysi. Jeszcze zapomnialam napisac ze
Sol byla w casinach w Atlanic City. Niestety glupia matka nie pomyslala ze do casino nie bede wpuszczali dzieci ponizej
21 roku zycia. Coz, sprobowac zawsze mozna bylo. Papi zagral i wygral $100.00.
3:50 pm est
Monday, January 1, 2007
Happy New Year! Przyjechalismy - cala nasza trojka i cieszymy sie nowym rokiem. Bylismy na wakacjach na Chincoteague Island w stanie
Virginia. Pogoda byla przepiekna tak wiec udalo nam sie byc przez caly dzien na dworze. Sol zachowywala sie wysmienicie
- bedziemy ja zabierali wiec czesto na takie wypady:) Dziekujemy Papi za zorganizowanie tak wspanialej wycieczki!!! Nowego Roku nie przespalam jak w tamtym roku w Chinach - maz tym razem mi nie pozwolil. Nie bylo szampana bo
zapomnialo nam sie kupic ale za to wypilam dosc duza ilosc Merlot w restauracji... och dzidzia spala dobrze tej nocy:) Sol rosnie jak na drozdzach - robi sie okraglutka ze szok. Do tego bardziej sie rozgadala, oprocz "a gu
gu" to sobie gaworzy w swoim narzeczu i to w pelnych zdaniach:) ale kto to ja tam zrozumie... Sol dostala
od cioci Grazyny slonika pluszowego ktory stal sie jej ulubiona maskotka. Trzyma go sobie w tych tlusciutkich lapkach
i nie puszcza. A nie puszcza bo Sol jest na etapie lapania wszystkiego, wlaczajac mamy wiszace kolczyki:( Sol
garnie sie do siadania i bardzo jej sie podobaja widoki z tej "siedzacej" perspektywy. Oprocz tego to jest
bardzo niecierpliwa i chce miec wszystko "teraz natychmiast w tej chwili." Wykapana matka pod tym wzgledem.
Ach bedzie ten Papi mial ciekawe zycie z nami, a bedzie... Przed chwilka napisalam dla Was zyczenia noworoczne
ale mi je "wcielo." Zycze Wam aby ten Nowy 2007 Rok byl pelen ciekawych wrazen i wspanialych siagniec zyciowych,
aby byl wypelniony miloscia i przyjaznia i aby okazal sie on jednym z Waszych najciekawszych rokow.
7:21 pm est
|