|
Monday, March 31, 2008
Lubie...- Lubie gdy jest niedziela, Papi spi a ja z Sol jestesmy w kuchni I robimy nalesniki na sniadanie. Lubie gdy potem
Sol pije mleko z butli a ja kawe i gapimy sie w telewizor bo leci “nasz” ulubiony program kucharski i czekamy
az sie Papi obudzi. A potem lubie gdy po niedzielnym obzarstwie idziemy do pokoju Sol I wszyscy tanczymy
“Moj dziadek dal mi psa” N. Kukulskiej…
- Lubie gdy wlasnie w niedziele jest ladna pogoda i cala
rodzina idziemy na spacer do wspanialego “niedawno odkrytego parku.” Gdy ja chodze “wydeptanymi, znanymi”
drogami a Papi pokazuje Sol te tejemnicze, nikomu nieznane sciezki…
- Lubie usypiac Sol gdy ona sie tak wtula we mnie jak
by mi do brzucha chciala wejsc. I lubie patrzec na nia jak spi i sluchac jak mowi “gili gili”
czy “oko przez sen I smieje sie do rozpuku…
- Lubie kiedy Sol obejmuje mnie swoimi malymi raczkami gdy
spimy.
- Lubie kiedy Sol szuka mojego potwierdzenia gdy nie jest pewna co ma zrobic.
- Lubie to ze Sol pozwala mi znowu byc
dzieckiem…




9:55 pm edt
Thursday, March 27, 2008
Piersze Siusiu…Do nocnika odbylo sie wczorajJ w wieku prawie 18 mies.! Cud! Ale ten cud stal sie tylko dlatego ze kolezanka
mi powiedziala abym So wysadzala na nocnik tuz przed myciem. Woda wiec sie lala do wanny. Sol golusienka siedziala na nocniku
a Papi I ja patrzylismy sie. Woda sie przestala lac a Sol nadal sobie siedziala…az w pewnym momencie polecialy jej
4 kropelki! Mama I Tata skakali do gory z radosciJ Wczoraj bylo tak wiosennie u nas – cieplusienko i slonecznie (dzisiaj leje). Poszlysmy ze Sol na plac zabaw, tak zaraz
po mojej pracy wiec bylam ubrana w szpilki (ok 8 cm wysokosci), spodnie od garnituru, koszula i czarny plaszcz. Niby nic ale
Sol zachcialo bawic sie na zjezdzalni dla duzych dzieci. Trzeba bylo jej wiec pomoc z wchodzeniem na gore – zaczolgalam
sie tam na korkach. Potem Sol chciala sie slizgac ze slizgawki tunelu. Siadala wiec na brzegu tej slizgawki, a ja pedzilam
na slup z ktorego sie slizgalam na dol i bieglam do Sol aby zlapac ja na dole. I niby nic takiego ale zjezdzanie ze slupu
w czarnym dlugim plaszczu i wbijanie sie szpilami w ziemie musialo wygladac komicznie. Bardzo duzo mam
przygladalo mi sie z zainteresowaniem…Bylysmy na placu zabaw przez 3 godziny…Sol byla tak zmeczona ze praktycznie
zasypiala przy Misiu Uszatku!! A jaka spokoja byla J
4:21 pm edt
Tuesday, March 25, 2008
Nowe ulubione slowo… To OKO. Sol uwielbia dzwiek tego slowa. Chodzi I wpycha mi swoj palec do oka, mowiac OKO. (Przerabiamy czesci twarzy bo zna
juz wszystkie zwierzatka). Umie wiec pokazac szyje, oko, ucho, nos (mowiac przy tym po ang. nose), usta.
Slownictwo swoje tez wzbogacila o slowa
takie jak sofa, stol. Perfekcyjnie nadal jednak wychodzi jej NO. Sol uwieblia Misia Uszatka I mowi aby wlaczyc jej “miniu” czyt misia. Gdy chce
mleka to wola “minio” czyt mleko. A gdy idziemy sie myc “myciu myciu” to mowi “miniu.”
I badz tu madry… Wlasnie co sliwa z pod oka jest zeszla to
wczoraj w przedszolu przewrocila sie I ma CALY NOS ZDARTY. Nie moge na nia patrzec… Rozmawiamy z Mezusiem o drugim dziecku I o kupnie wielkiego wspanialego
domu. Wspominam tylko ze drugie dziecko tez bedzie musialo chodzic do przedszkola tak weic nastepny “tysiaczek”
bedziemy musieli przeznaczyc na druga pocieche. Na to Mezulek ze to za drogo I zaprosi mame aby z nami sobie pomieszkala
I bobaskiem sie zaapiekowala…Nie mam nic przeciwko pomocy ale mam duzo przeciw “pomieszkaniu”… Ten
chlop niczego nie rozumie…
Ciocia Misia, jezeli czytasz tego bloga to ZADZWON DO nas - tylko nie
dzisaj bo jestem w szkole do 21.00.
Dekoracja zrobiona przez mame Pabla:
Dekoracja zrobiona przez mame Pabla:
Nie wiem dlaczego te zdjecia sie wyswietlaja jeszcze raz. Juz tyle razy je delet'owalam.
10:50 am edt
Monday, March 24, 2008
Troche zdjec ze chrztu.
2:05 pm edt
Thursday, March 20, 2008
...Po trzydziesce,
z wychodzacym drugim zebem madrosci, a ja NIC nie rozumiem… Tez ciazowy, ktory wlasnie przed chwilka zostal zrobiony, wyszedl
negatyny. No to dlaczego JA MAM typowe objawy ciazy: poranne nudnosci, uczucie nieustajacego glodu, napiety
brzuch, zamykajace sie oczy o godzinie 19 i calodniowy brak energii? No dlaczego? Nie zebysmy planowali nastepnego potomka,
ale czasami zdaza sie i tak ze przy roznych zabezpieczeniach (zwlaszcza jak sie zapomnialo wziasc tabletki) dzieciatko sie
pojawia… Tak wiec (od “tak wiec”
zdania sie nie zaczyna) wszyscy ktorzy czekaja na zdjecia musza sobie jeszcze poczekaj bo ja chodze dziwnie spiaca przez ostatnie
dni… Zab madrosci mnie wkurza
bo ta “dodatkowa” madrosc jest taka bolesna. Bedzie jeszce bardziej bolesna w nastepny piatek bo beda mi ta modrosc
wyrywac. Taki sobie present urodzinowy zafundowalam. W zeszly rok tez nie bylo lepiej
bo ryczalam jak bobr bo mama (Kapcia) wylatywala… Sol ma nowe hobby – LANIE CIURKIEM zimnej wody z mojej wanny I moczenie sobie wszystkiego co jej podejdzie
pod reke: szczoteczka do zebow, nowe jej buty i dzisiaj moj recznik. Wie juz mala Wampirzyca po ktorej
stronie jest zimna woda bo kiedys sobie raczke do goracej wody wlozyla I jej sie to nie podobalo. Sama mi teraz pokazuje na
goraca wode I mowi “k” (“gorace” - tlumaczenie dla tych ktorzy nie mieszkaja w
wielkopolsce. Tak Patrycjo, o Tobie mowa). Ciekawa jestem kto rachunek za wode bedzie placil... Wczoraj lalo. Nie padalo tylko LALO. Kiedy dojechalysmy do domu, to Sol wyskoczyla
z samochodu I zaczela bawic sie w kaluzach, kamyczkach, blotku itd. Raz usiadla sobie w kaluzy w dzinsach
I nowych addidasach I bawiala sie blotkiem. Brudne rece wytarla o kurtke… A jaka awanture mi zrobila kiedy to po pol godzinie bycia
na dworzu, poprosilam ja zebysmy poszly do domu…sila ja trzeba bylo zanosic.
1:49 pm edt
Monday, March 17, 2008
Argentyna i po Argentynie Wrocilismy wszyscy cali I wykonczeni…Wycieczka
sie udala ale malo co przypominala wakacje. Wszystko bylo zalatwiane w pospiechu a do tego nasze zycie towarzyskie ‘kwitnelo”
kazdego dnia. Za to ja teraz nawet palcem u nogi nie moge poruszac ze zmeczenia.
Mala Grzesznica zostala ochrzczona. Wygladala jak ksiezniczka tyle ze z wielka sliwa pod okiem. Dwa dni przed chrztem
miala wypadek ze stolem co zakonczylo sie WIELKIA sliwa… Cale szczescie ze photoshop istnieje I sie wszystko ladnie
wymaze ze zdjec…a na zdjecia “czeba” czekac bo fotograf je sobie obrabia…prawdziwy fotograf! A, plakala straszliwie jak ksiadz jej glowke
woda polal… Jej mlodszy kuzyn w ogole na zimna wode nie zareagowal… Ciocia Misiu, dzieki za robienie zdjec. Sa wspaniale. Wlozymy na inernet jak Papi da laptopa J
Jeden dzien po przylocie Papi wylecial do Arizony na konferencje. Zostaly same dwie baby w domu. Kiedys byl jeszcze
Tomas ale zostal niechcacy « zabity » przez Tesciowke… Tak wiec dwie baby wziely sie za gotowanie.
Zrobilysmy sobie zupke porowo – pomidorowa. Mala Wampirzyca ja uwielbiala. W niedziele rano wstalysmy i zaczelysmy dzien
od nalesnikow ze serkiem ricotta i jagodami. Masy wyszlo mi tyle co na gromade na Zakolu 15…tak weic pieklam je chyba
z godzine. Pozarlysmy ze Sol prawie wszystkie. Tylko 4 sie zostaly. Nie wspomnie jak nasze brzuchy (zwlaszcza moj) wygladaly
po tej wyzerce…. Po nalesniczkach zrobilysmy sobie zupke ze slodkich ziemniakow i papryki. Sol chetnie sprubowala a potem powiedziala
« ble » i juz zupy nie chciala… Po zupce przygotowalysmy pork tenderloin z gruszkami ze sosem smiatnankowo waniliowym.
Mialysmy
przygotowac tiramisu ale ciezkie brzuchy nie pozwalaly nam na zrobienie czekowkolwiek innego jak umycia sie i polozenia spac !
Z pamietnika Sol. Jej nowe wyrazy i osiagniecia to: - ciocia - Tafer
(wielkia bestia czyt. pies ktory ma Tesciowa. “R” wymiawiane po angielsku) - Tio
(wujek po hiszpansku) -
Tak -
Plynne liczenie do 10 po polsku i anglielsku. - Udawanie
slonia – zwijanie raczki i wycie w nia. - Pokazywanie ze zyrafa ma
dlugggga szyyyje. -
Ukladanie puzli dla dzieci 2+ lat w ciagu minuty. - Krzyczenie « mine » (moje) a potem « go » (idz sobie) - Krzyczy nawet « mine » na MOJ CYCEK !!!
Wczoraj zadzwonilysmy do Babci z Polski I dowiedzialysmy sie ze za tydzien Wielkanoc a u nas…stroik choinkowy
na lawie, sniezynki I balwanki nalepki na Sol oknie. Poszlysmy wiec do sklepu I kupilysmy dekoracje wielkanocne. Sniezynek
I balwankow juz nie ma – zostaly zamienione na kroliczki I kwiatuszki. Niektore kroliczki nie maja uszu bo je moja Wampirzyca
oberwala. Stroik z lawy tez zostal zastapiony kwiatkami I kurczaczkami. Na stole w kuchni mamy piekne tulipany… Teraz tyko trzeba sie zabrac za gotowanie….
2:20 pm edt
|