|
Monday, November 16, 2009
Czas szybko plynie gdy sie jest w domu...Wczoraj pozegnalismy ciocie Michasie. Bylo i jest nam okropnie smutno. Sol gdy patrzyla na
odchodzaca ciocie powiedziala z placzem "I want my ciocia!!!" Szkoda ze tak daleko od siebie mieszkamy...
ciocia nam pysznego jablecznika upiekla - Maz dzisiaj zjadl "tonowe' ilosci tego przepysznego ciasta! Sol
jest dzielna jako starsza siostra - tyle ze zaczela do nas do lozka przychodzic juz o 1 w nocy! Troche ciasnawo sie robi dla
nas wszystkich. jestesmy wszyscy "polamani" po spaniu w 4rke na jednym lozku. to znaczy Joaquin SPAL w swoim lozeczku
do...wczoraj. wczorajsza noc spedzil CALA przy moim cycku i wszelkie proby odstawienia go do lozeczka konczyly sie wielkim
placzem... teraz spi jak "zabity." Moze tak przechodzil odlot cioci Misi? Wyslalam
dzisiaj emaila do szefowej proszacego o 6 tyg wakacji po moim dlugim (?!!!) 6 tydoniowym uropie wychowawczym...powiedziala
ze sie zgadza ale musi sie zapytac swojej szefowej. jestem cala w nerwach...ta "druga' szefowa to kobieta sukcesu, niezalezna,
"niezamezna", bezdzieciata itd...do tego przechodzi przez menopauze i modle sie aby miala dobry dzisiaj humor. bo
to od niej zalezy czy bede mogla sie Joaquinem nacieszyc przez 3 mies czy ustawowo przez 6 tygodni.... Kilka zdjec
zalaczam ponizej na deser.        Takim samochodem szwagier pojechal po szwagierke na lotnistko - zolmierski hammer 
12:47 pm est
Wednesday, November 11, 2009
Joaquin...
12:05 pm est
|