i czesto nas tu nie bedzie bo jestem zabiegana na maksa...
wczoraj spedzilam godzine na wybieraniu zdjec, pomniejszaniu
ich i wysylamniu na moj email pracowniczy (nie ma to jak wydajnosc w pracy). okazalo sie ze polowa z tych zdjec gdzies zniknela

. Wkleje wiec te co mam.
Jo rosnie. Umie juz chodzic, mowic mama, papa, baba, dziadzia, hola. duzo juz rozumie
co sie do niego mowi i jest szczesliwym dzieckiem. Lubi bawic sie ze Sol i praktycznie to te moje dzieci tak sie ze soba razem
bawia ze juz matki nie potrzebuja buuuuuu. Jo odzywa jak widzi Sol. Sol tez ciagle Joaquina zaczepia jak tylko on sie zaczyna
sam bawic...
Bylismy w Polsce. Bylo przefanastycznie. Sol jest zakochana w Polsce i praktycznie kazdego dnia pyta
sie dlaczego my tam nie mieszkamy. Jest takze zakochana w koniach! Nie wiem skad sie ta milosc do koni u niej wziela. Tance
juz by mogly nie istniec - chodzi bo matka wozi na zajecia ale slowem o nich nie mowi. za to konie! ach, kazda rozmowa konczy
sie na koniach i o tym co Puff albo Issy zrobili. Na ostaniej lekcji spadla z Puff'a. Nawet nie zaplakala, tylko sie podniosla
i kontynuowala lekcje. Ostatnio poszlysmy do bibloteki i wrocilysmy z 7 ksiazkami o...koniach. Czytam je co noc i sie ucze
razem z nia. Ostani jej pomysl to taki zeby Papi kupil jej konia! No i koniecznie musi byc BIALY! Puff jest bialy. Issy jest
brazowa. Sol byla bardzo asertywna z nauczycielkami i wszystkim mowila ze ona chce jezdzic na Puffie. Po kilku lekcjach dopiela
swojego i teraz tylko na Puffie jezdzi. Ja, biedna matka, musze udawac przed Sol jaka jestem odwazna i ze sie nie boje jej
Puffa czy tych ogromniastych koni ktore sa w stadninie! Co chwile slysze od niej zebym sie nie bala bo mi krzywdy nie zrobia...
Moze w tym tygodniu uda mi sie pojechac do sklepu aby kupic jej nowy kask, spodnie, buty itd do jazdy.
Powracajac
do tematu Polski to slub tez byl i to najwspanialszy na jakim ja w swoim zyciu bylam! Panna mloda najpiekniejsza, pan mlody
najprzystojniejszy! Ach, az mi lza sie w oku pojawila...znowu sie rozklejam...
Halloween tez bylo. pierwszy raz
w zyciu dynie wykrawalam ze Sol. ale mialysmy zabawe no i dynia wyszla na 5!
Joaquin roczek skonczyl. Sama nie
wiem kiedy.
No i tak nasze zycie szybko sie toczy.
Obiecane zdjecia - te ktore "sie wyslaly."
Moj Maly "Chlop"

Babci w kuchni pomaga.

Sol i Ciocia w pociagu.

Zabawa dyniami. Jedno z nielicznych zdjec gdzie mam Sol i Jo razem. Niestety Jo nigdy w kamere sie nie patrzy:(


Nie wiem co sie stalo ze zdjeciem z nasza wycieta juz dynia. To byly nasze poczatki.

Jedno z nielicznych rodzinnych zdjec.

And Sol and Issy, not Puff, unfortunately.


lubie Jo mine na tym zdjeciu.